SESJA RODZINNA
Karolina i Olek
Dom Karoliny, Olka i małej Kornelki stał się tłem dla historii, którą tym razem postanowiłam opowiedzieć bez kolorów. Cała sesja powstała w czerni i bieli – i muszę przyznać, że było to dla mnie cudowne wyzwanie, ale też ogromna przyjemność, bo czarno-białe zdjęcia mają w sobie coś, co od zawsze mnie zachwyca. Bez kolorów jeszcze bardziej widać to, co najważniejsze – bliskość, czułość, spojrzenia i małe gesty, które tak łatwo umykają w codziennym biegu.
Lubię myśleć, że właśnie w takich kadrach kryje się coś ponadczasowego. Coś, do czego można wrócić po latach i znów poczuć dokładnie to samo.
I chyba właśnie za to tak bardzo lubię czerń i biel – za to, że nie trzeba niczego dodawać ani upiększać. Wystarczy być razem. A reszta dzieje się sama.
